Nie od dziś wiadomo, że media społecznościowe to – najczęściej – obusieczne ostrze:

faux pas, jakie popełniali w nich wielcy świata biznesu z powodzeniem stanowić mogłyby treść tego artykułu. Czasami prowadziły one do zgoła kuriozalnych rezultatów – jak wokalista Pitbull, który w wyniku internetowego głosowania musiał zagrać koncert na zamarzniętej Alasce, czy producent napoju Mountain Dew, który musiał szybko „wygasić” swój konkurs na nazwę nowego smaku ze względu na… mniej niż akceptowalny charakter większości odpowiedzi. Ale nawet czasami tak prosta rzecz, jak zwykłe internetowe głosowanie, okazać się może bardziej brzemienna w skutki niż mogłoby się wydawać. Taka sytuacja zaszła właśnie w przypadku Xiaomi, które – na fali entuzjazmu związanego z premierą nowego modelu Red Note 5 – postanowiło przeprowadzić internetową sondę. Na popularnym portalu Twitter postawiono pytanie, co bardziej wolą użytkownicy: „gołego” Androida One czy nakładkę MIU. Już sam fakt, że postawiono do wyboru tylko dwie opcje, świadczy o tym, że Xiaomi wcale nie zamierzało wsłuchać się w vox populi. Cała sytuacja – przynajmniej w głowach specjalistów od marketingu chińskiego giganta – miała być tylko i wyłącznie rundą aplauzu. Xiaomi – niczym zawodnik przed meczem – rzuciło hasło „kto jest najlepszy”, po czym oczekiwało na odzew… który nadszedł. Ale nie z tej strony, jakiej oczekiwali.

Lud przemówił

15-procentową przewagą stwierdził, że woli dostać samego Androida – dziękuję bardzo – niż wersję takowego z nakładką MIUI 9. Oczywiście Xiaomi spróbowało zrobić to, co najczęściej firmy robią w takiej sytuacji: usunąć głosowanie i udawać, że nic nie zaszło. Oczywiście, że było to nieskuteczne – chociaż moment, w którym korporacje zrozumieją w końcu, że nie da się usunąć czegoś z internetu (nie mówiąc już o „efekcie Streisand”) – będzie prawdopodobnie końcem świata. Niemniej, generalna reakcja użytkowników była negatywna – nawet jeżeli większość konsumentów rzeczywiście oczekuje nowego modelu, to wolałaby mieć (przynajmniej) wybór co do znajdującego się na nim systemu. Szczególnie że lista zarzutów co do dotychczasowej edycji MIUI 9 jest dość długa: nie intuicyjność, złe zarządzanie RAM-em, wbudowane aplikacje będące nierzadko uboższymi wersjami tych z Androida… długo by tu wymieniać, jednak nawet wśród fanów ciężko znaleźć osobę, która zachwalałaby zalety nakładki.

DVl_Q-xV4AA16x0

Istnieje co prawda model Xiaomi Mi A1 – „nieślubne dziecko” Xiaomi i Google – wyposażone w „czystego” Androida, jednak – na co wskazują eksperci – pozostanie on raczej jednorazowym eksperymentem. Wypuszczona w końcu stycznia aktualizacja i długa lista modeli na które – jak donoszą branżowe plotki – trafić ma decymalna wersja świadczy o tym, że Xiaomi dalej będzie przepychać swój własny system, niezależnie od opinii konsumentów. Z jednej strony na pewno stoi za tym duma – w końcu jest to jeden z ich flagowych produktów i rezygnacja z niego byłaby nie tylko finansowym, ale i pr-owym ciosem dla firmy. Z drugiej…

Czy Xiaomi naprawdę opłaca się rezygnować ze MIUI?

Nawet jeżeli oprogramowanie uznamy za będące w tyle w stosunku do konkurencji, to i tak sam sprzęt równoważy to z nawiązką – Xiaomi nie notuje szczególnie złych notowań, a to świadczy, że ludzie za coś muszą przecież wybierać ich produkty. Jak wielokrotnie udowadniał to rynek – szczególnie elektroniki – nie ma jednolitej „recepty” na sukces. Czasami gorszy technologiczne sprzęt wygrywał z lepszym, tylko dlatego, że był wygodniejszy w obsłudze lub mniej awaryjny (jak w przypadku Betamax vs. VHS czy GameBoy kontra Sega Nomad). Ostatnia zapowiedź, według której wersja 10 MIUI skupić się ma na sztucznej inteligencji (a’la Siri) świadczy o tym, że Xiaomi – nawet jeśli nie jest w czołówce – to przynajmniej stara się nadgonić peleton. Internet – jak to internet – najprawdopodobniej najpierw ponarzeka, ale kiedy nadejdzie dzień premiery i tak szturmem ruszy do sklepu po najnowszy model. Cała afera z głosowaniem była – oczywiście – marketingową gafą, jednak na pewno nie na skalę, która zachwiałaby pozycją firmy. Xiaomi – jak Cesarz z bajki – wyszedł między poddanych i usłyszał prawdę o tym, że jest nagi. Nie wygląda jednak na to, aby miał z tego powodu spaść z tronu.

pexels-photo-761317

Podziel się z innymi

O autorze