Chiński rynek elektroniczny coraz szybciej zrzuca z siebie stereotyp bycia fabryką tandetnej taniochy. Widać to szczególnie w rynkowych statystykach, jak chociażby tych opublikowanych przez Gartner. Na ich bazie możemy zauważyć, że w trzecim kwartale bieżącego roku globalna sprzedaż smartfonów wzrosła z roku na rok o 1,4%, aczkolwiek jeśli nie będziemy brać tu pod uwagę sprzedaży urządzeń od Xiaomi i Huawei, wartość ta spada o 5,2%. Innymi słowy, chińskie smartfony sprzedają się teraz znacznie lepiej od zachodnich.

A poza smartfonami?

Organizacja IDC, zajmująca się monitorowaniem statystyk rynkowych, zauważyła, że sprzedaż inteligentnych akcesoriów noszonych na ręce osiągnęła u Xiaomi zatrważające 90,9%, zostawiając tym samym w tyle wyniki osiągnięte przez Apple i pozwalając chińskiemu gigantowi na zostanie liderem sprzedaży tego typu urządzeń.

wearables-a

Sprzedaż w nakładzie 6,9 milionów urządzeń można przypisać pod dwie zasługi: premierę Mi Band 3 i jej wersji rozszerzonych oraz ekspansję Xiaomi na rynki zagraniczne. Tymczasem Apple wypuściło na rynek czwartą serię Apple Watch po cenie wyższej, niż uprzednio zapowiadano, jednocześnie odmawiając obniżenia cen starszych modeli. Z pewnością nie wpłynęło to korzystnie na renomę marki w oczach wielu odbiorców.

Niedaleko za Xiaomi plasują się Fitbit (3,5 milionów sprzedanych urządzeń), Huawei (1,9 milionów) i Samsung (1,8 milionów). Chiński przemysł ma zatem spory potencjał do dalszego rozwoju w ciągu najbliższych paru lat. Już piętnaście lat temu mówiono, że wszystko pochodzi z Chin. Niedługo przestanie to być zapewne jakakolwiek skarga, jeśli dalej zalewać nas będą produktami solidnej jakości.

Podziel się z innymi

O autorze