Już od dłuższego czasu wiadomym jest, że podstawową zasadą na rynku stało się aby w jak najmniej upchnąć jak najwięcej. Nie bez powodu poczciwy telefon komórkowy – na którym jeszcze 10 lat temu można było dzwonić, odbierać wiadomości i ewentualnie zagrać w kultowego „snejka” – obecnie ma w sobie więcej mocy obliczeniowej niż komputery NASA w czasie lotu na księżyc. Tą tendencję widać nawet po samym sprzęcie – do lamusa odesłano już klawiaturę, a obecnie modne staje się aby i obudowę odsunąć jak najdalej, zostawiając miejsce na ekran.

Jednym z pionierów takich rozwiązań na rynku była firma Xiaomi, która w 2016 wprowadziła pierwszy model z serii Mi Mix – cechujący się ponad 90% proporcją ekranu w stosunku do obudowy. Zastosowano przy tym wiele interesujących rozwiązań: zajmujące miejsce sensory zastąpiono ultradźwiękami, a głośnik – zamiast membrany – wykorzystuje metalową ramę samego telefonu. „Bezramkowy” – jak ochrzciła go później prasa – model okazał się na tyle popularny, że rozpoczęta od niego seria kontynuowana jest po dziś dzień.

I właśnie na dwóch smartfonach z tej linii – Mi Mix 2 i 2s – skupiać się będzie dzisiejszy artykuł. Pierwszy z nich od miesiąca dostępny jest już na polskim rynku, drugi – najprawdopodobniej – jeszcze w tym miesiącu zostanie pokazany na targach w Barcelonie. Czego można się po nich spodziewać?

Mi Mix 2 – czy warto kupić?

Zacznijmy więc od pierwszego „bezramkowca” oferowanego przez chińskiego giganta: Xiaomi Mi Mix 2 to elegancki, mierzący sobie ok. 15×7,5 cm i ważący 185 gram smartfon. Tym, co rzuca się w oczy – choćby dlatego, że niewiele więcej można zobaczyć – to ekran: mający niemal 6 (dokładnie 5.99) cali ekran z rozdzielczością rzędu 2160×1080 pikseli. Ciężko powiedzieć, komu takie proporcje nie zapewniły by zadowalającego poziomu obrazu – chyba tylko najbardziej wybrednym z kupujących. Kolory są jasne, żywe, i dodatkowo całkiem dobrze trzymają barwy przy różnych kątach widzenia (szwankuje jedynie najbardziej podstawowa czerń i biel). Za ekranem kryje się też całkiem solidne wnętrze: układ graficzny Adreno 540, 6 giga RAM i 64 GB pamięci – wszystko to zasilane akumulatorem o mocy 3400 mAh, starczącym na 6 godzin spokojnego użytkowania.

Z przeciwnej strony (gdzie – jeszcze – nikt nie wpadł na umieszczenie drugiego ekranu) znajdziemy z kolei całkiem dobrej jakości aparat: 12 megapikseli z optyczną stabilizacją i przesłoną f/2.0. Zdjęcia są całkiem zadowalające, jedynym problemem jest pewna „kapryśność” aparatu: zdecydowanie nie lubi się on ze sztucznym/słabym oświetleniem, i jakość obrazu może wtedy drastycznie spaść. Może nie do jakiegoś naprawdę tragicznego poziomu, ale różnice są widoczne gołym okiem. To samo z resztą powiedzieć można o przeznaczonej do popularnych „selfie” frontowej kamerce 5 Mpix: zdjęcia są dobre, tak długo jak robi się je przy naturalnym świetle. Nieco dziwić może tylko jej umiejscowienie: ze względu na techniczne wymagania, znalazła się ona na dole obudowy. Jak nieporęczne jest to rozwiązanie, nikogo chyba nie trzeba przekonywać – zwłaszcza, że sam telefon ciężko jest chwycić tak, żeby nie zasłaniać sobie ekranu. Cóż, najwyraźniej ktoś w Xiaomi bardzo chciałby, żebyśmy kupili sobie selfie stick. Poza tym z tyłu obudowy znajdziemy jeszcze – obecnie będący standardem – czytnik linii papilarnych. Tutaj na szczęście jest on zdecydowanie responsywny, i korzystanie z niego nie nastręcza więcej trudności niż odrysowanie kodu odblokowania. Warto pochwalić też wykończenia (choć tych jest raczej niewiele, bo większość urządzenia zajmuje jednak ekran): delikatne, złote akcenty w połączeniu z czarną, ceramiczną obudową dają bardzo ładny efekt. Jedyną wadą jest – tak naprawdę – spowodowany „odchudzaniem” urządzenia brak wejścia na słuchawki i kartę mikro sd. Chociaż – jeśli spojrzeć na to, do kiego kierowane jest to urządzenie – nie powinno stanowić to aż takiego problemu. Do biznesowych zastosowań ani słuchawki, ani karta pamięci raczej nie będą nam potrzebne.

e1803f164139337755e711fb986e3aa8

Czy warto więc zastanowić się nad kupnem Mi Mix 2? Jak najbardziej – poza drobnymi usterkami (które specjalnie nie wpływają nawet na komfort korzystania z urządzenia) jest to naprawdę dobre urządzenie, szczególnie dla osób które dużo i często korzystają ze smartfona: duży ekran, dobre podświetlenie i wysoka rozdzielczość nie męczą tak bardzo oczu. Skoro już o kupnie mowa, to warto tutaj – z kronikarskiego obowiązku przynajmniej – wspomnieć o zamieszaniu towarzyszącej premierze Mix 2 na polskim rynku. Obsunęło się wszystko – od daty po cenę: deklarowana początkowo na grudzień zeszłego premiera najpierw przesunięta została na styczeń, a potem…. okazało się, że preorder dostępny jest tylko dla osób posiadających specjalny kod. Rozdawany tylko na specjalnej okazji, jaką był Mi Fan Festival. Zorganizowany w październiku. Nie jest to z resztą jedyna wpadka, jaką ma na swoim koncie dział public relations Xiaomi: o aferze związanej z internetową sondą przeczytać można tutaj. Przy tym wszystkim fakt, że cena skoczyła o – bagatela – trzysta złotych w stosunku do deklarowanej wydaje się tylko drobną niedogodnością.

Na szczęście te niedogodności są już za nami, a Mi Mix 2 dostępny jest już dla wszystkich, a nie tylko „najwierniejszych” chińskiego giganta. Można też trafić na parę interesujących promocji. Sferis oferuje nowy egzemplarz za zaskakująco niską kwotę 1999 złotych, z jednym tylko haczykiem: nie jest on oficjalnym dystrybutorem sprzętu, więc nie ma co liczyć na wsparcie, a jedyną formą „gwarancji” jest wymiana zepsutego telefonu na nowy. Ryzykowny model, czy się opłaci? Zobaczymy. Jeszcze większym hazardem jest oferta Gearbest: tutaj stargować możemy do ceny oscylującej nawet w okolicach 1500 złotych… tyle, że tutaj gwarancji nie mamy już żadnej. Coś za coś, a z wielkimi oszczędnościami przychodzi wielka odpowiedzialność, czy jakoś tak… a dla tych, którzy wolą zostawić sobie opcję zapasową jest jeszcze oferta OleOle! – tutaj co prawda cena jest wyższa (2099 zł), ale status oficjalnego dystrybutora daje możliwość pełnego wsparcia w razie usterki czy uszkodzeń. Wybór więc jest, a nad kupnem Mi Mix 2 zastanowić się rzeczywiście warto.

Mi Mix 2s – czy warto czekać?

Z drugiej strony, mimo że na polskim rynku nie opadł jeszcze kurz po premierze pierwszego modelu z serii Mix 2, na zachodzie szykują się już na kolejną edycję – ta, obdarzona zgrabnym dodatkiem w formie literki „s”, zawierać ma sobie jeszcze więcej funkcjonalności. Chociaż na razie nic pewnego jeszcze nie wiadomo: wideo mające – rzekomo – prezentować nowy produkt okazało się dziełem żartownisia, który… trzymał model Mix 2 do góry nogami (na co nabrało się zaskakująco wiele osób z branży). Wszystko powinno wyjaśnić się za tydzień, na rozpoczynających się 28 targach elektroniki w Barcelonie, gdzie – jak krąży plotka – nastąpić ma oficjalny pokaz urządzenia. Na razie bazować można tylko na przeciekach i domysłach, chociaż te wydają się całkiem kuszące.

xiaomi-mi-mix-2s-2-560x854

O ile w nowym modelu Mix 2s ekran ma pozostać taki sam, zmieni się zupełnie jego zawartość: 2 dodatkowe giga RAM pozwoli urządzeniu działać jeszcze szybciej, a pamięć z 64  skoczyć ma do 128 lub nawet 256 (wersja entuzjastyczna) GB. Procesorowi nie dojdą co prawda rdzenie – nadal pozostaje ich osiem – ale nowa wersja układu Snapdragon (845 do 835 Mi Mix 2) i Ardeno GPU gwarantować mają jeszcze większą moc obliczeniową. Do przodu idzie też oprogramowanie – zamiast Androida 7.1 (Nougat) dostaniemy najnowszą wersję 8.0 (Oreo), oczywiście z nakładką MIUI 9. Chociaż po ostatniej marketingowej wpadce można się spodziewać, że Xiaomi będzie raczej mocno opiekuńcze wobec swojego systemu. Interesująco przedstawia się kwestia obudowy: dwa krążące po sieci rendery sugerują, że nowy model nie tylko dostanie podwójny aparat – w miejsce dotychczasowego czytnika, którego rolę przejmie teraz dotykowy ekran – ale że  przednia kamerka (która – jak wspomniano – stanowiła największy problem modelu Mix 2) wrócić ma jednak na górę obudowy. Co prawda po czytniku kart microSD albo wejściu słuchawkowym ani śladu, ale cóż – nie można mieć wszystkiego. Ale czekać zdecydowanie warto.

Podziel się z innymi

O autorze